Reporterski wół roboczy ujrzał światło dzienne w grudniu 2018. Sigma 70-200 2.8 Sport, bo o niej dziś będę pisał, to uzupełnienie zoomów klasy 2.8. Mamy tu więc: 14-24 Art, 24-70 Art i 70-200 Sport. Te trzy szkła nazywane są często „Holy Trinity” czyli Święta Trójca. Jak sprawuje się Sigma 70-200 2.8 Sport?, jak wypada na tle konkurencji? Postaram się dziś na te pytania odpowiedzieć.
Dwadzieścia osiem milimetrów towarzyszyło mi wszędzie gdzie mogło. Podpinałem je do Nikonów D5 i D850. Męczyłem AF na bocznych punktach. Na spacerze, na zleceniach, w dzień i w nocy, korzystałem też z filtra szarego o zmiennej jasności firmy Marumi ND2-400. Swoją drogą fajny filtr, umożliwiający w mega słońcu fotografowanie na 1.4 bez przepaleń a wieczorem wydłużenie czasu naświetlenia.
Gdybym w tej chwili stał przed wyborem 35 czy 50 mm czy nowy 40 mm Art, wybrałbym 40. Oferuje naprawdę sporo. Od szybszego AF, uszczelnienia, po lepszą rozdzielczość.
Po tych kilku dniach obcowania z Sigmą 60-600 ciężko było mi się z nią rozstać. Zastanawiałem się, co by tu nagadać w Sigmie, żeby mi go jeszcze pozwolili zatrzymać. To jeden z tych obiektywów „must have”, jeśli stałe 500 czy 600 F4 jest poza twoim zasięgiem.




