FTZ powstał z prostej przyczyny: wykorzystania całego potencjału szkieł z mocowaniem F na systemie Z, który z oczywistych względów był w tamtym czasie, oględnie pisząc, marny jak armia putina. Pisząc dosadniej: FTZ ratuje dupę temu systemowi.
Jedno z mocniejszych szkieł Sigmy. Szybkie i jasne tele, z dobrą stabilizacją, odporne na trudne warunki. Bez problemu pracuje na lustrzankach Nikona jak i na bezlusterkowcach przez FTZ i FTZ2. Szkło warte każdej złotówki, zwłaszcza że konkurencja jest dużo droższa a ma te same parametry.
Sportowiec to zawodowiec pełną gębą. Nie straszne mu błoto i deszcz. Można go tyrać, traktować źle, sponiewierać, ignorować a on i tak będzie ciągle dawał nam to czego potrzebujemy. Nowoczesna, lekka i niewielka konstrukcja, z bardzo dobrym silnikiem AF i genialną stabilizacją, z wszystkimi opcjami niezbędnymi w teleobiektywie. Godny następca lustrzankowego 150-600.
Kolejne dobre szkło od pana Yamaki. Użytkownicy systemu Sony i L-mount powinni być zadowoleni. Użytkownicy innych systemów mogą czuć dyskomfort, bo Sigma od dawna już nie wypuszcza nowych bezlusterkowych obiektywów na systemy Nikona czy Canona. Życie, proszę państwa.
Zaczynałem ten tekst od: Jestem ciężki, jestem duży, jestem brzydki, jestem manualny, aberruję, winietuję…
powiem Wam jak Wołodyjowski do Baśki: NIC TO.
Sigma po raz kolejny pokazuje rewelacyjny produkt. Na poziomie nieosiągalnym póki co dla konkurencji. I bardzo się z tego cieszę, kibicuję tej rodzinnej firmie, bo ma wszystko to, czym powinna się charakteryzować tego typu firma.
Wkładają dużo serca i technologii w produkt i to widać i czuć zaraz po wyjęciu z pudełka. Tu nie ma miejsca na tandetę.
Obrazek, optyka, ostrość, bokeh, budowa na wysokim poziomie. Tak sobie myślę, że w dzisiejszych czasach znaleźć szkło, które jest beznadziejne jest bardzo ciężko. Tylko od własnych umiejętności zależy, czy wykorzystamy jego pontencjał. Chyba się starzeję, że takie „farmazony” piszę ;)
I na koniec, przy takich przysłonach i czasach wychodzą ostro syfki na matrycy (zwłaszcza bezlusterkowców) więc zanim zaczniecie robić takie zdjęcia przedmuchajcie gruszką matrycę, inaczej będziecie mieli dużo pracy w usuwaniu tych plam w postprocesie.
Sigma 24-70 2.8 Art FE to nowa droga rozpoczęta przez 14-24 2.8 Art. Lekkich, niedużych, zawodowych szkieł. Szkieł, które z powodzeniem może użytkować pan Kowalski, zwłaszcza, że kosztuje połowę tego co Soniacz 24-70 2.8 GM i jest od niego lepszy.
To szkło, którego nie chcę zwrócić, a po kilkdziesięciu zdjęciach chcę je mieć na własność. Nie patrzę na wagę, wielkość, patrzę na to, co daje. Czekałem na 1.2 z niecierpliwością i jak już Sigma takie szkło wypuściła, to nie pod Nikona. To naprawdę frustrujące.










